piątek, 20 kwietnia 2012

Sześć.

Nieraz zastanawiałem się jak silnie związani jesteśmy z przeszłością, gdzie ona jest?Jakie są jej granice?Była to dla mnie tęsknota, tylko za czym? Za kim?  Za tym co kiedyś było i minęło zostawiając bolesne rany? Przeszłość to nasz wyobraźnia, a wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, mogę powiedzieć, że wręcz karmi się nią. Jednak Ona miała to coś, że zaspakajała ten głód, przy niej mogłem być sobą, mogłem po prostu zapomnieć !!

-Co tam słuchać u moich kochanych przyjaciół?- zapytał chłopak wchodząc do salonu. Przypatrywał się swoim bliskim cały czas obserwując ich zachowanie
-Zayn, czy to naprawdę ty, a jeśli nie to wynoś się i zwróć naszego kumpla ! - Louise aż z wrażenia wstał z kanapy latając po salonie jak opażony wciąż powtarzając jedno i to samo, na co wszyscy znajomi wybuchli śmiechem. - a tak naprawdę stary ciesze się że się zmieniłeś- poklepał po ramieniu chłopaka
Zayn widocznie cały czas był zszokowany zaistniałą sytuacją, jednak po chwili się otrząsnął.
-To co oglądamy?-rzucił po dłuższej chwili
-Hmm, myślałem o jakimś horrorze, co ty na to?-zapytał blondyn zajadając się żelkami
-Ty oszuście, czy to są moje żelki?-wyłonił się zza kanapy Harry.
-Jakie żelki, nie wiem o czym mówisz- odpowiedział Niall wkładając naraz całą zawartość torebki do buzi chowając tym samym papierek pod kanapę
-Już nie żyjesz- rzekł gniewnie lokaty goniąc przyjaciela po całym pokoju.
Już po chwili cały dom wypełniły śmiechy przyjaciół, jednak przerwał ją Liam
-To kiedy nam ja przedstawisz?-wzrokiem spojrzał na Zayna, który był pochłonięty całkowicie telewizją co chwila przygryzając orzeszki. Jednak po dłuższej chwili się otrząsnął
-Ale kogo?-zapytał zdezorientowany
-No twoją nową lubię-zawołał śmiesznie Louise
-Po pierwsze to nie moja dziewczyna, a po drugie nie wiem czy zechciałaby was poznać-odpowiedział robiąc kęsy orzeszków stale wpatrując się  w ekran telewizora.
-Każdy tak mówi- wtrącił blondyn udając się w stronę kuchni.
-To jak jedziecie ze mną do centrum handlowego, muszę kupić coś Danielle, bo niedługo przyjeżdża-oznajmił Liam zakładając na siebie kurtkę
-Oki, to ja jadę z tobą-zawołał Harry
-Ja też się przejadę-dodał Niall
-Oki, to zbierajmy się a ty Zayn?
-Sorki, ale mam już plany, a jeśli można wiedzieć o której będziecie w domu?
-Oj czyżby nasz mały lowelas chciał przyprowadzić dziewczynę- Lou głaskał przyjaciela po głowie, co w pewnym momencie  zaczęło frustrować Zayna
-Chyba raczej pod wieczór, bo poczekamy jeszcze na lotnisku na Danielle-oznajmił kierując się do wejścia - powodzenia- puścił oczko w stronę bruneta
Chłopak wstał z kanapy kierując się w stronę swojego pokoju. Nareszcie poczuł wolność, kochał swoich kumpli jak braci, ale bardzo lubił czasem być sam, przemyśleć wszystko. Ilekroć źle się czuł zaszywał się w  swoim pokoju zakładając słuchawki na uszy, po czym odpływał daleko od wszystkiego. Wszedł do pokoju i stanął przed ogromną szafą, dochodziła godzina, której nie mógł się doczekać, że znów ją zobaczy. Uważał że zawsze liczy się wrażenie, więc zdecydował się na zwykłe spodnie z białą podkoszulką i jego ulubioną bejsbolówką. Zszedł na dół usiadając na zimnej posadce, starannie zawiązał buty, po czym zbiegł ze schodów szczelnie zamykając za sobą drzwi. I pewnym krokiem ruszył przed siebie.
***
Nie wiedziałam co to przyjaźń, oddanie, zaufanie. Przez te wszystkie lata nauczyłam się jedne rzeczy Ufaj tylko i wyłącznie sobie świat potrafi tylko ranić, a przyjaźń? Nie istnieje, są to tylko złudzenia ludzi, którzy z rozkoszą patrzą jak upadasz i wołasz pomocy, pomocy, która nie nadchodzi nigdy, a wreszcie widzą twoje zatracenie i powolną, bolesną śmierć- Z Nim było całkiem inaczej w głębi siebie czułam, że on mnie ratuje i pomaga wyjść z tego wszystkiego !!


Siedziała z głową podpartą na parapecie wpatrując się w życie za murami jej mieszkania. Dziś znów udało się jej uciec, nie poszła do szkoły, co było powodem jej dobrego humoru. Nie wiedziała ile jeszcze będzie musiała tak uciekać, przerażały ją te myśli, ale próbowała je natychmiastowo od siebie odganiać. Potrząsnęła głową mając nadzieję, że wszystkie jej złe myśli i sentencje rozpłyną się w powietrzu. Jednak po chwili ocknęła się patrząc na niewielki zegarek na ścianie.
-Jeszcze pół godziny do zobaczenia Jego-powiedziała w myślach. Nie znała tego stanu, nigdy się tak nie czuła. Nie miała przy sobie tak bliskiej osoby z którą mogłaby porozmawiać, która co najważniejsze ją zrozumie i przytuli, powie zwykłe, nad zwyczajne słowo '' nie martw się wszystko będzie dobrze''. Z chwili ekstazy obudził ja głos niani:
-Sophie, chcesz coś do jedzenia?-zapytała, a jej jasna głowa wyjrzała zza framugi drzwi
-Nie, ale napiłabym się soku-zawołała podbiegając do kobiety tuląc ją z całej siły.
Po dłuższej chwili uścisku wreszcie ją puściła wracając do swych zajęć. stanęła przed szafką, jednak po chwili zorientowała się, że zajmie jej to dłuższą chwilę, więc usiadła na kremowych panelach ''po turecku'' cały czas wpatrując się w szafę. Pospieszał ją stale tykający zegarek w kształcie łódki na ścianie. wreszcie zdecydowała się na luźną kremową koszulę i ciemne rurki. Wszystko poszło sprawnie, pozostała tylko łazienka. Wyprostowała włosy robiąc tym samym lekki makijaż. Stanęła przed lustrem wpatrując się w swoje odbicie.
-I po co to wszystko,całe to zamieszanie, przecież ty jesteś tylko nic niewartą dziewczyną, którą każdy krzywdzi-powiedziała wpatrując się w swoje odbicie lustrzane. Spojrzała na ręce, które sprawnie zasłoniła koszulą, aby nie było widać ani śladu zadrapań. To było dziwne, ale od dwóch dni, od momentu spotkania go na cmentarzu nie wzięła do ręki żyletki, po prostu nie zrobiła tego, a co najważniejsze nie tęskniła za tym.
Szybkim krokiem wpadła do kuchni jednym chlustem wypijając całą zawartość pomarańczowego napoju.
-Saro, będę niedługo-zawołała z korytarza zakładając kremowe baleriny
-Dobrze, a jeśli mogę wiedzieć gdzie idziesz?-zapytała podchodząc do dziewczyny wycierając tym samym swoje mokre dłonie w kolorowy ręcznik
-a, na spotkanie?-odpowiedziala, poczuła tylko jak na jej twarzy wychodzą dwa rumieńce, chciała je jakoś zakryć, ale nie umiała
-z tym chłopakiem-zakomunikowała uśmiechając się, po chwili dodała- wyglądasz ślicznie, a i baw się dobrze!
Dziewczyna posłała jej miłe spojrzenie trzaskając za sobą drzwiami. Po chwili znalazła się na ulicy, kierowała się w stronę ich ulubionego miejsca. Drogą myślała o nim cały czas, była wdzięczna Bogu, że wreszcie dał jej kogoś takiego.
-Ciekawe ile będzie trwać to moje szczęście-zapytała samą siebie przystając przed wejściem do parku. Głęboko nabrała powietrza do płuc. Szła w stronę gdzie zawsze spędzała swój czas, miejsce w którym się praktycznie poznali. Czuła kamyki pod butami, które co chwila odbijały się od podeszwy lecąc kilkanaście metrów obok. Wreszcie spostrzegła jakąś sylwetkę siedzącą ze skupionym wzrokiem na ławce. Rozpoznała go, nie wiedziała jak się zachować. Wzrok wbiła w ziemię, a ręce włożyła do kieszeni spodni.
-O cześć Sophie, już myślałem, że się rozmyśliłaś i nie przyjdziesz- wstał z ławki podchodząc do dziewczyny
-Hej, a czemu miałbym nie przyjść, nie poszłam dziś do szkoły, więc mam cały czas wolny-odpowiedziała wzrok wbijając w jego czekoladowe tęczówki oczu. Po chwili dodała - to co robimy?
-a mam pewien pomysł-zawołał usiadając na ławce, bacznie obserwując Sophie
-Już się boję
-a więc, ja już wiem gdzie mieszkasz więc myślę, że czas żebyś ty zobaczyła gdzie jest mój dom, zgadzasz się?-zapytał podnosząc na nią oczy. Spostrzegła w nich szczere intencje i nadzieję, że się zgodzi. Długo się wahała, nie wiedziała czy dobrze robi, jednak coś w jej środku kazało się zgodzić. w swoim umyśle analizowała wszystkie za i przeciw, po dłuższej chwili odpowiedziała
-W sumie to dobry pomysł, więc zgadzam się
-Super, chodź za mną, chłopaki gdzieś pojechali także nie martw się- zawołał biorąc ją za rękę, jednak po chwili szybkim tempem ją cofnął ukradkiem spoglądając na dziewczynę. Dłuższą chwilę szli w milczeniu. Teraz mógł przyjrzeć jej się dokładniej. wyglądała całkiem inaczej niż tak jak ją zapamiętał, luźna koszula idealnie na niej leżała, długie, proste włosy opadały na jej twarz i ramiona, a wzrok miała wbity w swoje buty. Prawie cała ich droga przeszła w milczeniu, ale nie krępowało to ich.
-Jesteśmy już na miejscu-oznajmił chłopak palcem wskazując na duży dom z wielkimi oknami, balkonem i dużym ogrodem, w którym było mnóstwo kwiatów a zieleń trawy była wyrazista i mieniła się pięknym kolorem.
-Wow, ładnie tutaj macie-zawołała Sophie udając się schodami ku drzwiom wejściowym stale wpatrując się to na budynek, to na podwórko otaczające dom. Zayn otwarł przed nią drzwi wpuszczając tym samym pierwszą do środka.
-Witam cię w naszych skromnych progach-zawołał ściągając buty. - napijesz się czegoś-zapytał
-Yhy- zdołał wydukać robiąc dokładnie prześwietlenie pokoju i wszystkiego co napotkało jej wzrok.
Usiedli razem w kuchni. Juz za chwilę przed dziewczyną stał kubek  parującym napojem. Wzięła i oplotła ją rękoma. Zrobiła pierwszy łyk
-Ale dobra, ze sokiem?-zapytała bawiąc się wieczkiem kubka
-No tak, uwielbiam taką-odpowiedział siadając obok niej. 
-Ładnie tutaj macie, to z kim mieszkasz, jeśli mogę wiedzieć-wydukała robiąc łyk napoju wodząc wzrokiem to z chłopaka na kuchnię
-Pewnie, mieszkam ja, Harry, Louise, Liam, Niall i czasem dziewczyna kumpla Danielle
-Fajnie masz, na pewno macie tu wesoło, nie możesz się nudzić
Rozmawiali jeszcze chwilę. Po wypitej herbacie Zayn wziął oba kubki i zaniósł je do zmywarki, po czym zwrócił się do brunetki, która siedziała na krześle śledząc jego ruchy
-Może chcesz zobaczyć mój pokój i resztę domu
-Pewnie-zawołała z entuzjazmem
Udali się po schodach do góry, znaleźli się przed jasnymi drzwiami.
-To jest mój pokój-zakomunikował kopiąc pod łóżko część swojej garderoby
-Jesteś niezwykłym czyściochem
-A co myślałaś, że jak wejdziesz do mojego pokoju to po podłodze będą walały się moje ciuchy a na biurku będą resztki jedzenia-zawołał z uśmiechem
-Nie skądże, nawet tak nie powiedziałam, a to kto?-zapytała ręką wskazując na ramkę ze zdjęciem
-A to sa moi przyjaciele- Lou, Harry,Niall,Liam.
-Fajnie, opowiesz mi coś o nich?- zapytała z zaciekawieniem. Oboje usiedli na kanapie, po czym Zayn zaczął opowiadać skład całego zespołu
-Ten tutaj to jest Lou, jest niesamowity i śmieszny, potrafi cię rozbawić nawet wtedy jak jesteś wkurzony, ten obok niego to Harry, prawie wszystkie dziewczyny się w nim kochają, gdy się śmieję robią mu się słodkie dołeczki, natomiast ten, to Liam, nasz zespołowy tatuś, jest bardzo rozważny, ma dziewczynę Danielle, jego jako pierwszego poznałem wiem, że mogę się zwrócić w każdej sprawie. A ten ostatni, to nasz farbowany blondyn-Niall, cały czas się śmieje, nie można się z nim nudzić i bardzo lubi jeść, można powiedzieć, że to jego największa miłość- zakończył swoją opowieść odkładając zdjęcie na półkę
-Ale ci zazdroszczę, mieć takich przyjaciół to prawdziwy skarb- rzekła wpatrując się w ramkę. Zayn uśmiechnął się tylko do niej. - czemu nie lubisz chodzić do szkoły-zapytał po dłuższej chwili milczenia.
-Tak jakoś po prostu, szkoła jest jak klatka, z której często nie ma ucieczki, nikt się tobą nie interesuje, wszyscy cię zlewają i udają że nie widzą twoich problemów- czuła jak jej głos się załamuje nerwowo zaczęła się bawić kołdrą. 
-Nie martw się, ja często na lekcjach spałem, przez co zawsze rodzice byli wzywani, ale nie tylko z tego powodu. Zdarzało mi się wszczynać bójki i przez to że miałem nie wyparzoną gębę nie byłem mile widziany przez nauczycieli-widząc zaistniałą sytuację próbował rozluźnić atmosferę, Dziewczyna popatrzyła na niego zielonymi oczyma.
-Serio, niezły był z ciebie rozrabiaka
-no widzisz, nie zawsze byłem aniołem takim rak teraz- rzekł dumnie.
-Taa- odpowiedziała rzucając w niego poduszką. Po chwili wielkiej bitwy znaleźli się na podłodze.
-Co tutaj masz?-zapytała otrzepując i poprawiając włosy
-a tutaj? tatuaż, który zrobiłem niedawno
-Cudowny, zawsze chciałam taki mieć- odpowiedziała delikatnie gładząc miejsce gdzie brunet miał owy tatuaż
-Serio?Czemu go nie zrobiłaś?-zapytał, chciał by na chwila trwała długo, czuł miłe dreszcze ilekroć dotykała jego skóry.
-Może to głupio zabrzmi, ale bałam się- na jej twarzy pojawił się uśmiech
-Oki, to w taki razie zabiorę cię kiedyś do studia i wybierzesz sobie jaki będziesz chciała, a ja jak będziesz potrzebowała potrzymię cie za rękę- odpowidział z niezwykłą dumą. Popatrzył na nią swoimi oczami odgarniając kosmki włosów opadające na twarz.
-Masz bardzo ładne oczy, takie przenikliwe- rzekła po chwili. Zaszokowała go ta odpowiedzią nie mógł nic powiedzieć.
-To ja chyba powinienem tobie prawić komplementy-zawoła zawstydzony
-Eee tam- machnęła ręką.
Nagle zauważyła małe zdjęcie rzucone obok nakastlika, sięgła ręką po nie. Na zdjęciu była wysoka, szczupła dziewczyna o jasnej karnacji, długich, blond włosach, stylowo ubrana, istna modelka. 
-Zayn, kto to jest?-zapytała wskazując palcem na dziewczynę ze zdjęcia.
Zauważyła że chłopak ociąga się z odpowiedzią.Zreflektowała się odpowiadając- przepraszam cię, mam nie wyparzony język, nie powinnam być tak wścipska- odłożyła zdjęcie spowrotem tam gdzie było.
-Nie, dlaczego? Powiem ci. To moja była dziewczyna, Elizabeth- odparł wpatrując się w zdjęcie
-Kochasz ją- zakomunikowała bawiąc się rombkiem koszulki. Chłopak popatrzył na nią szeroko rozwartymi oczyma.-nie musisz przede mną udawać widzę jak na nią patrzysz, tęsknisz-dodała nie odrywając wzroku od swojego ubioru
-Masz racje, była dla mnie wszystkim. Byliśmy razem dość długo, praktycznie wszystkie rzeczy robiliśmy wspólnie. Była moją poważną miłością, byłem wstanie wszystko dla niej zrobić, nawet nie wiesz jak ją kochałem- odpowiedział patrząc na dziewczynę z zeszklonymi oczami, po chwili kontynuował- aż do pewnego momentu, tak po prostu przyszła do mnie i powiedział prosto w oczy, że nie może być ze mną że jestem nie wystarczający, że mnie już nie kocha, wiesz jak się wtedy poczułem? Jak nic nie znaczący śmieć. Straciłem ją i nigdy jej nie odzyskam, ale prawda jest taka że kocham ją nadal, ból i cierpienie wraca praktycznie codziennie- nastała długa cisza. Sophie rozumiała go jak nikt inny wiedziała co czuje.
-Rozumiem cię doskonale, może nie przeżyłam swojego zawodu miłosnego, ale również straciłam wążną osobę w moim życiu. To nigdy nie minie, można zmniejszyć ból ale nigdy się jej nie zapełni, moja trwa już dwa lata i często daję po sobie znać-spuściła głowę wpatrując się w panele
Niespodziewanie Zayn wstał i mocno ją przytulił, po jego policzku spłynęła łza. Siedzieli tak dłuższa chwilę.
-Nie płacz-zawołała Sophie wycierając mokrą strużkę po policzku chłopaka. 
-Dziękuję ci za wszystko, a zwłaszcza za to że jesteś- podniósł głowę mocną ściskając dłoń dziewczyny.Sophie poczuła jak się rumieni, w jej głowie ostatnie słowa odbijał ysie echem - to jak chcesz zobaczyć salon?-zmienił temat wstając z kanapy i mierzwiąc tym samym swoje czarne włosy.
-No pewnie- radośnie zawołała podąrzając za chłopakiem. Znaleźli się w wielkim pokoju. Miał fioletowe zasłony z dużą czarną kanapą i stolikiem, naprzeciwko którego rozpościerał się ogromny telewizor typu plazma.
-To przeszło moje oczekiwania-zawoła wesoła klaskając w dłonie usadawiając się na kanapie
-Haha, to co oglądamy, moja kochana?-zapytał z impetem skacząc na kanapę. Zaczął gilgotać dziewczyną, na co ona ze śmiechem osunęła się z kanapy.
-Pro..szę cię prze.. przestań-wołała przez śmiech.
Po długiej chwili tortur nastał spokój, Sophie gniewnym wzrokiem wpatrywała się w Zayna.- ale jesteś, poczekaj sobie-wystawiła język udając obrażoną
-Oj. moja Kochana się focha, no już może na przeprosiny jakiś film?
-Ty wybierz- odpowiedziała obojętnie zakładając ręce na piersi
-To może na odmianę król lew-klasnął w dłonie wpuszczając płytę do odtwarzacza
-Uwielbiam tą bajkę-zawołała.
-Super idę po popcorn i colę-odparł chłopak znikając za framugą drzwi. Nie minęła 10 minut wrócił z wielką micha popcornu i szklankami Coli. Postawił całą żywność między sobą a dziewczyną. Po chwili cały pokój wypełniła muzyka informująca o początku drugiej części bajki Król lew. 
-Zawsze płaczę, gdy Simba wygania Kovu, szkoda mi Tiary-przerwała cisze Sophie zajadając się popcornem i co chwila robiąc łyk napoju.
-Ja i tak wolę Pumbę i Timona są the best- przekomarzał się z dziewczyną nie odrywając wzroku od ekranu.
-Ah żeby świat był taki jak w bajce- cicho westchnęła dziewczyna wygodnie usadawiając się na kanapie. 
Bajka w mgnieniu oka przeleciała i już po chwili można było zauważyć końcowe napisy.
-Mmmm było super-odparł Zayn przeciągając się na kanapie. Jednak po chwili spuścił z tonu patrząc na słodko śpiącą brunetkę. Była skulona do granic możliwości, głowę miała podpartą na rękach a jej twarz zasłaniały ciemne kosmki włosów. Nie miał serca jej budzić, zabrał ją na ręce i zaniósł do swojego pokoju delikatnie kładąc na łóżku, po czym przykrył ją kołdrą. Dyskretnie zabrał telefon, po czym przedzwonił do jej niani, by się nie martwiła, bo zostanie u niego a on rano ją odprowadzi. Jeszcze raz przelotnie spojrzał na nią, wyglądała tak słodko i niewinnie. Czuł radość w myśli że rano się obudzi i ona tak po prostu będzie.

                                                               *****

Bardzo przepraszam, że dopiero teraz, ale cały tydzień miałam zawalony. Jak narazie to czeka mnie wekend z przywilejami szlacheckimi więc pozdro.. ;/ ;(  Mam nadzieję że się podoba, bardzo Was proszę o wyrażanie swojej opinii;D Co myślicie? :)
A i przepraszam za wszystkie błędy :)
Postaram się napisać niedługo, więc standardowo 5=następny
Zapraszam tutaj ;D

xstupid-love.blogspot.com/

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać twoje opowiadanie. jest na swój sposób wyjątkowe. Pełne emocji i wg. Gratuluje talentu oraz weny :D zazdroszcze tak świetnych pomysłów.
    Zapraszam do mnie gdzie ukazał sie wreszcie 14 rozdział :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam ten rozdział i uśmiechałam się sama do siebie. Niesamowite. Uwielbiam Cię normalnie : ) ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak miło. Nie wiem jak inni, ale ja zawsze po przeczytaniu rozdziału siedzę i rozkminiam to co się w nim działo ;D Oby tak dalej !

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mi się podoba ten rozdział . Nie wiedziałam że Zayn potrafi być taki sentymentalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny blog, już go pokochałam i na pewno tu nie raz wrócę!
    http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny blog, rozdział, a Ty ogólnie masz talent pisarski. Na prawdę potrafisz człowieka zaciekawić... Gdyby mnie tak lektury zaciekawiały jak Twój blog... Hah. Czekam na kolejny, pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie :)

    one-direction-colorful-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział ;d
    Trafiłam tu przypadkiem i zostanę na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. dopiero zaczęłam czytać to opowiadanie i muszę przyznać że jest naprawdę świetne :)
    czekam na nowy rozdział :D
    ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Wam ogromnie za wszystkie komentarze :* <3
    A co do nowego rozdziału to nie wiem kiedy dodam, mam problemy z logowanie na blogspot.com za każdym razem jak się loguje wyskakuje mi błąd już drugi dzień od wczoraj nie mogę się zalogować ;/ ;/ ;/
    Czy ktoś tak też ma? czy tylko ja?
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że to naprawią :*
    basikk

    OdpowiedzUsuń