piątek, 27 kwietnia 2012

Siedem.

Stała nad przepaścią. Próbowała robić wszystko by nie spać, by kolejny raz nie dać im tej satysfakcji, chciała po prostu żyć !. Zrobiła pierwszy krok, ziemia pod jej stopami zaczęła się lekko osuwać. Nie zwarzając na to szła dzielnym krokiem kurczowo trzymając się bocznych skał. Jednak to nie pomogło zaczęła spadać w mrok, z którego nie było powrotu...
-Nie, nie, czy jest tam ktoś?-wołała ze łzami w oczach mając nadzieję, że ktoś zdoła ją usłyszeć. 
Niespodziewanie nad jej sylwetką pojawiła się postać. Ku jej zdziwieniu podała jej rękę kurczowo trzymając by nie spadła. Mocno zaciągnęła ją na brzeg, gdzie było bezpiecznie.
-Przy mnie nie musisz się bać - usłyszała słodki głos, twarz, która zaczęła się do niej przybliżać.

Obudziła się ze łzami w oczach. Momentalnie je otarła rozglądając się wokoło. Zadawała sobie pytanie " gdzie ja jestem''. Zaraz po przebudzeniu zauważyła jasny pokój, słoneczne fale wdzierały się przez okno do wnętrza pokoju. Nagle spostrzegła czyjąś sylwetkę leżącą na podłodze. Był to Zayn. - Biedaczek pozwolił mi spać wygodnie podczas gdy on musi się gdzieś na twardym podłożu- momentalnie na jej twarzy zagościł uśmiech. Zastanawiała się kto jest owym tajemniczym, który zagościł w jej śnie. Nagle kątem oka zobaczyła, że chłopak się budzi, machinalnie zamknęła oczy, udając że śpi. Czułam jak postać  bruneta nachyla się nad nią, mogła policzyć ilość uderzeń serca. W pewnej chwili cały pokój przeszył głośny huk. Szybko otwarła oczy, zobaczyła Zayna, który pochyla się nad książką, która spadła z biurka.
-O, przepraszam, nie chciałem cię obudzić-przywitał ją zmieszany odkładając gruby tom literatury angielskiej.
-Nic nie szkodzi i tak nie spałam-wstała do pozycji półsiedzącej oplatając rękoma kolana, długo nad czymś myślała aż przerwała cisze panującą w pomieszczeniu- właściwie to jak ja się tutaj znalazłam-zapytała ze strachem w oczach. Zayn widząc to podszedł do niej siadając na kraju łóżka.
-Nie bój się, zasnęłaś wczoraj na królu lwie i nie miałem serca cię budzić- odparł nerwowo bawiąc się koniuszkiem bluzki
-a moja niania? Kurde nie dałam jej znać będzie wściekła-dziewczyna nerwowo wzdrygnęła myśląc co by było gdyby, czarne scenariusze układały się w jej głowie.
-Sophie, nie martw się zadzwoniłem do niej wczoraj i powiedziałem jaka sytuacja-pocieszył brunetkę gładząc ją lekko po ręce.
-Dziękuję-odparła cicho spuszczając głowę.
Nagle do pokoju wparował Hazza. Zaskoczony spojrzał to na Zayna, to na Sophie. Wytrzeszczył oczy ze zdumienia, jednak zaraz na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Oj nie przeszkadzam-zawołał wycofując się w stronę drzwi wyjściowych.
Sophie przez dłuższy czas patrzyła na Zayna zaskoczonym wzrokiem, jeszcze bardziej podkuliła nogi oplatając się kołdrą, którą nerwowo ściskała. Poczuła się dziwnie w tym momencie, a co jeśli ten chłopak pomyślał o niej jakieś nie stworzone rzeczy... Jej przemyślenia przerwał brunet.
-Sophie, chcesz wsiąść prysznic?-zapytał ukradkiem spoglądając na nią. Ona pokiwała tylko głową. Zabrała bluzkę z krzesła. Zauważyła na niej dużą plamę.
-Nie martw się możesz ubrać moją-uśmiechnął się do niej wyjmując z szafy granatową bluzę na zamek i wręczając ją dziewczynie.
-To łazienka jest korytarzem prosto do końca i po lewej, a ja pójdę wytłumaczyć wszystko za nim zaczną snuć jakieś nie stworzone rzeczy-odparł udając się w stronę drzwi wyjściowych, rzucając na koniec jeszcze jedno spojrzenie dziewczynie przepełnione dobrocią i przyjaźnią.
Delikatnymi ruchami zaczął schodzić w stronę kuchni. Ze schodów zobaczył już latającego po salonie Louisa z marchewką bijącego się z Hazzą. W kuchni zastał siedzącego Nialla i Liama.
-Cześć wam-zawołał do przyjaciół sięgając po szklanki i sok.
-Cześć-odpowiedzieli chórem.
Pierwszą fazę miał już za sobą, trochę był zdziwiony, żadnych pytań, nic kompletnie, to było do nich niepodobne. Jednak uśmiechnął się pod nosem wzruszając ramionami. Jednak jego satysfakcja nie trwała długo, do pomieszczenia z impetem wpadli Lou z Harrym.
-I jest nasz lowelas- rzucił się na jego obolałą szyję Hazza- a wiecie że w jego pokoju jest...
-Zamknij się - wysyczał przez zęby zasłaniając buzię przyjaciela uśmiechając się sztucznie do chłopaków siedzących na krzesłach i wpatrujących się w dziwną sytuację z jego udziałem
-Dziewczyna.. tak tak nie mylicie się, a na dodatek w jego łóżku!-zawołał tak, że Zayn przestraszył się że Sophie mogła to słyszeć, a wtedy bał się że ją spłoszy. Pokazał palcem na usta by zachowywał się ciszej.
Przyjaciele popatrzyli na niego wielkimi oczami. Nagle podszedł do niego Liam obejmując ramieniem domagając się tym samym ''piątki''
-No to, nie wiedziałem, że jesteś taki szybki, ale mam nadzieję, że nie będziemy jeszcze wujkami, nie wiem jak na to przygotować Danielle-zaczął się usprawiedliwiać i snuć wydarzenia
-Gratuluję przyjacielu-podszedł do niego blondyn z całą buzią jedzenia-będziemy chodzić na wspólne randki-dodał poklepując go po ramieniu
-Oj niech zadzwonię do Eleonor, ucieszy się, bardzo martwiła się o ciebie, a mam pytanie mam nadzieję że twoja nowa wybranka nie jest starsza od ciebie, nie ma dzieci ani męża, posiada ładne auto i uwielbia marchewki-zawołał Lou nie dopuszczając Zayna do głosu. Chłopak wodził po nich oczami nie wiedząc jak zacząc rozmowę, trochę go to frustrowało. Jednak po pewnym czasie i zamieszaniu zdołał wykrzyczeć
-Nie Sophie, nie jest moją dziewczyną i z nią nie spałem...
-A bingo, czyli jednak Sophie.- przerwał mu Harry, śmiesznie ruszając głową powtarzając w kółko- Sophie, Zayn i Sophie i Zayn, Sophie i Zayn. Ejjj to brzmi fajnie, pasuje! - wykrzyczał z uradowaną miną na którą przyjaciele spojrzeli dziwnym wzrokiem.
-Dzięki, że pozwolisz mi dokończyć-rzekł już z deczka wkurzony Zayn- a więc wracając to ona jest tylko moją przyjaciółką, przyszła do mnie wczoraj, bo ją zaprosiłem oglądaliśmy króla lwa i..
-Boże króla lwa, hahaha-zaczął się śmiać Lou jednak widząc minę przyjaciela spowarzniał dodając-kontynuuj
-Zasnęła i nie mogłem jej obudzić, a więc położyłem ją na moim łóżku a ja usadowiłem się na ziemi i tak spaliśmy do rana aż nie wparował Harry, a co do was to nie, nie będziecie wujkami nie musicie powiadamiać ani Danielle ani Eleonor, nie jest ode mnie starsza, nie ma dzieci ani męża, a marchewki rzeczywiście chyba lubi-odpowiedział a raczej wykrzyczał swoim przyjaciołom. W kuchni zapanowała głęboka cisza którą przerwał brunet. - to jak? Robimy śniadanie? może naleśniki z dżemem?
 ***

Nie pytajcie mnie co właściwie do niego czuję. Bo naprawdę nie umiem tu  i teraz tego powiedzieć. Wiem jednak tylko jedno, że nie jest dla  mnie obojętny. Coś jest takiego w jego oczach, mogę w nich dostrzec  bardzo ważną cechę. Jest inni niż kolesie których znam. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale gdy jest blisko mnie czuję się bezpieczna, czuję że mogę wszystko, jest to niesamowite uczucie.

Sophie leniwie wygramoliła się z kanapy. Gołymi stopami poczłapała w kierunku krzesła i swoich rzeczy. Spojrzała na zegarek, który wskazywał 11:15. Zabrał spodnie i bluzę od chłopaka i podąrzyła w miejsce które jej wskazał. Szła wąskim korytarzem. wreszcie dotarła na miejsce. Gdy weszła do łazienki nie umiała ukryć zdziwienia. Duża, wygodna wanna, obok prysznic, w którym możliwość poruszania się była duża. Na ścianach były ciemne kafelki które świetnie wdawały się w kolorystykę z jasnym podłożem. Usiadła na wannie szczypiąc się w rękę czy aby to nie jest sen. Nie chciała się teraz obudzić. Po 10 minutach z uśmiechem na twarzy zajęła się sobą. Wskoczyła pod prysznic, szybko się umyła. Spojrzała w lustro. Nie miała zwyczaju jak inne dziewczyny przeglądać się w nim godzinami, w jej przypadku było odwrotnie, można powiedzieć, że ona go unikała. Mokre włosy pozostawiła do wyschnięcia zakładając ciepłą bluze ze spodniami. Jeszcze raz spojrzała na wyświetlacz telefonu chowając go głęboko w kieszonkę bluzy.Ruszyła pewnym krokiem w stronę gdzie podążył chłopak. Zatrzymała się przed zejściem krętymi schodami, z dołu dało się słyszeć gromkie śmiechy. Zaciągnęła rękaw bluzy by nikt nie zobaczył tego co ma na ręce, jeszcze tego jej brakowało. Powolnymi ruchami  kierowała się w stronę, gdzie dobiegały głośne śmiechy.Zauważyła 5 chłopaków siedzących na krzesłach. Jednego poznała, to ten lokaty, który wparował do jej pokoju. Widocznie ją zauważył po szturchnął Zayna. Chłopak odwrócił się z uśmiechem w stronę dziewczyny wstając z siedzenia
-Hej-przywitała się z uśmiechem, jednak był on tylko pozorny w głębi siebie była ogromnie przestraszona i nieśmiała. Jednak chłopaki odmachali jej odpowiadając głośne - cześć
-Chłopaki to jest właśnie Sophie- zapowiedział Zayn stając obok dziewczyny.
-Dużo o tobie słyszeliśmy, to znaczy teraz dopiero cie poznaliśmy i nie wiedzieliśmy jaka jesteś, że aż taka ładna, - zapowiedział Harry witając się z brunetką. Po usłyszeniu tego Sophie zarumieniła się.
-Harry, nie pogrążaj się bardziej- poklepał go po ramieniu Niall
-Zjesz naleśniki z dżemem i napijesz się soku?-zapytał Zayn szykując zastawę dla dziewczyny. Ona pokiwała tylko głową już po chwili siedziała obok blondyna robiąc łyk napoju. Wzrokiem szukała cały czas Zayna, jakby bała się, że jej ucieknie.
-Zayn, za 2 godziny mamy próbę-dało się słyszeć głos Liama
-za 2 godziny? tak szybko, nie zdążę jej odprowadzić-odrzekł spuszczając głowę
-A nie może jechać z nami?-odpowiedział udając się do salonu.
-Tak!-odpowiedział sobie w myślach Zayn, miał nadzieję, że się zgodzi.
Postawił przed nią cały stos naleśników.
-Myślisz że zjem aż tyle sama-zaśmiała się
-Nie martw się, ja ci pomogę-zaoferował pomoc blondyn. Dziewczyna uśmiechnęła się radośnie robiąc pierwszy kęs naleśnika obserwując wszystkich wokoło. 
-Chodźcie chłopaki idziemy się przygotować-zawołał Lou ruszając brwiami w stronę Zayna, który stał oparty o blat stołu z założonymi na piersi rękoma. Gdy spostrzegł, że całe towarzystwo opuściło pomieszczenie nieśmiało przysiadł się naprzeciwko dziewczyny cały czas bacznie ją obserwując. 
-Sophie, może chciałabyś jechać z nami na próbę pokaże Ci studio, scenę no i mnie usłyszysz-zaproponował nerwowo mierzwiąc swoje czarne włosy. Dziewczyna oniemiała. Długo ociągała się z odpowiedzią.
-Ale nie wiem co na to Sara-odpowiedziała wzrok wbijając w stolik na którym rysowała opuszkami palców nieduże kółeczka.
-To zbierajmy się do ciebie-uśmiechnął się 
-Oki, mogę spróbować-oznajmiła wstając od stolika i posłusznie odkładając brudne naczynia do zmywarki. Zabrała brudną bluzkę leżącą obok, na krześle. Już miała iść w stronę łazienki by się przebrać, a przy okazji oddać chłopakowi jego własność. Jednak jej gest wyprzedził głos bruneta.
-Nie musisz, zabierz ją, bo mam drugą podobną!!
Brunetka na głos chłopaka posłusznie zrezygnowała ze swoich zamierzeń usiadając na zimnej posadzce poprawiła klamrę od butów. Nie wiedziała dlaczego to zrobił, czyżby się nad nią litował? 
-Chodźmy-usłyszała głos stojącego w drzwiach. Posłusznie wstała jeszcze raz wzrokiem prześwietliła całe pomieszczenie i dom w którym nie wiedziała dlaczego, ale czuła się wyśmienicie.
Znaleźli się na zatłoczonej uliczce. Wśród tłumu ludzi przeciskali się w kierunku jej domu. Szli w milczeniu, co chwila spoglądali na siebie. Minęli park, od domu dziewczyny pozostała jedna przecznica. Sophie postanowiła przerwać niezręczną ciszę.
-Masz bardzo sympatycznych przyjaciół-odpowiedziała patrząc przed siebie
-Wiem, są dla mnie jak bracia, choć czasem potrafią dopiec
Stanęli przed mieszkaniem brunetki, zwinnymi ruchami podąrzyli w stronę klatki schodowej. Sophie dłuższa chwilę przystanęła w bezruchu wpatrując się w klamkę od drzwi, bała się reakcji jej niani. Jednak gdzieś w jej środku odezwała się odwaga, szybko nacisnęła korbkę wchodząc do środka. Poczuła jak z całej siły ściska rękę chłopaka. 
-Nie bój się, jestem przy tobie-wyszeptał jej do ucha. Poczuła jak cała momentalnie oblewa się niesamowitym ciepłem. W myślach śmiała się jak małe dziecko. Nie postrzeżenie stanęła przed nią szczupła kobieta o potarganych włosach i niedbale zawiniętej chustce pod szyją.
-Gdzieś ty się podziewała całą noc?-zawołała ze surowym wyrazem twarzy
-Była ze mną, oglądaliśmy film i zasnęła nie miałem serca jej budzić, niech pani na nią nie krzyczy- wtrącił się chłopak stając przed dziewczyną jakby chciał zasłonić ją całym ciałem.
-A ty się nie wtrącaj !! Tacy jak ty myślą tylko o jednym..
-Oj przepraszam bardzo, źle mnie pani ocenia, wogóle co ja mówię, przecież pani nie może mnie wcale oceniać nie znając mnie a do pani wiadomości, ja bym jej nic nie zrobił, nie mam w zwyczaju krzywdzenia osób na których mi bardzo zależy...- wydukał jednym tchem, czuł jak jego całe policzki płoną, nie wiedział jak na te słowa zareaguje. Obrócił się napięcie i powiedział w stronę dziewczyny - czekam przed domem. a pani życzę miłego dnia- posłał w stronę kobiety ironiczny uśmiech trzaskając za sobą drzwiami. Gdy wychodził usłyszał tylko głos Sophie : - Saro mogłaś darować sobie to ostatnie nie znasz go wcale jest miły i opiekuńczy wiem, żeby mnie nie skrzywdził.
-Co ty możesz myśleć o życiu, nic w nim nie przeszłaś-zawołała jednym tchem znikając w kuchni. W Sophie aż się zagotowało, jak ona mogła to powiedzieć. Gdyby tylko wiedziała co przeszła i jakie ma wspomnienia związane z przeszłością, które wracają do niej ilekroć się obudzi. Otarła jedna łzę spływającą po policzku. Udała się do pokoju szczelnie zamykając za sobą drzwi. Zdjęła spodnie i bluzę, założyła na siebie letnią sukienkę w kwiatki i kokardą w talii. Zabrała do rąk bluzę, którą dostała od Zayna, trzymała ją w dłoniach jak cenne relikwie, jakby bała się, że coś się może stać. Przyłożyła kawałek tkaniny do nosa, i już po chwili całe przegrody nosowe wypełniły się boskim zapachem chłopaka. Przytuliła z całej siły owy przedmiot. Siedziała tak dłuższy czas, po policzku spływały kolejne łzy, które zostały wsiąknięte do granatowego materiału. Jednak ocknęła się przypominając, że jej przyjaciel czeka na nią na polu. Starannie schowała ubrania do szafki, a brudną bluzkę zaniosła do kosza z praniem, zrobiła makijaż poprawiając tym samym włosy. Zabrała wszystkie potrzebne rzeczy. Nie sądziła, że kiedykolwiek to powie, ale pragnęła jak najszybciej opuścić to mieszkanie. Ubrała balerinki rzucając swojej niani krótkie wychodzę. Widać kobieta się na nią obraziła, bo miała w zwyczaju odpowiadać jej ilekroć gdziekolwiek wychodziła, ale w tej chwili liczyło się dla niej tylko jedno, ponownie znaleźć się w jego obecności, poczuć zapach jego perfum i posłuchać melanchilijny głos, który działał jak melisa. 
Znalazła się na dworze, zobaczyła go. stał oparty o furtkę ze wzrokiem wbitym w jezdnię patrząc na każde nadjeżdżające auto. Poprawiła sukienkę i pewnym krokiem ruszyła w stronę bruneta. Stanęła przed nim zasłaniając oczy dłońmi.-zgadnij kto to-zawołała z uśmiechem
-Nie ma pojęcia-odpowiedział obracając się napięcie, tak, że ich spojrzenia spotkały się a twarze były niewiarygodnie blisko niż zawsze. Zayn zaniemówił dłuższy czas patrzył w jej piękne oczy. Zobaczył że wyglądała nieziemsko. sukienka leżała idealnie, a kokardkowy pasek podkreślał jej talię, nie miał jak dotąd okazji zobaczyć ją w czymś innym niż w spodniach. Po chwili jednak zszedł na ziemię, ocknął się mówiąc
-Twoja niania mnie chyba nie polubiła-odparł usuwając kosmyk włosów opadający na twarz dziewczyny
-E, nie przejmuj się przejdzie jej-pocieszyła go machając ręką
-Nie była zła że idziesz ze mną?
Sophie poczuła jak się rumieni. Jednak wezbrała w sobie siły i odpowiedziała mu - nie pytałam jej o zdanie.Nie chciałam tam dłużej siedzieć, wolałam iść tam...- z tobą-ostatnie słowo odpowiedziała bardzo cicho mając nadzieję, że on tego nie słyszy, jednak się myliła chłopak uśmiechnął się tylko.
-Zayn, mam pytanie, co ty...- zaczęła lecz w pewnym momencie jej głos zaczął się łamać
-No co?
-Czy ty naprawdę tak myślisz? Bo to co powiedziałeś Sarze, czy to było prawdziwe?-wydukała jednym tchem patrząc na buty, które na piasku malowały różne kształty.
-Sophie....- chłopak nie skończył, bo usłyszeli trąbienie auta. Okazał się, że to jego znajomi, którzy przyjechali by zabrać ich na próbę. Zayn otworzył przed nią drzwi, by usiadła pierwsza
-Cześć wam ponownie-odpowiedziała nieśmiało usadawiając się obok Harrego.
-Miło mi cię znowu widzieć- grzecznie odparł lokaty lustrując ją z góry na dół, a przy tym uśmiechając się wesoło. Podróż minęła bardzo spokojnie, chłopcy cały czas się śmiali i opowiadali różnego rodzaju żarty. Co chwila patrzyła się na Zayna, chciała odczytać z jego zachowania odpowiedź na swoje pytanie, lecz nic z tego. W pewnym momencie ich spojrzenia się spotkały na co Sophie odrazu przekręciła głowę. Tym razem dłuższa chwile przygadał się jej Zayn. Wiedział że coś w niej jest takiego. Patrząc na nią widzi silną i stanowczą dziewczynę. Jednak był jeden szczegół, który zdradzał jej pozycję, a mianowicie oczy. W nich mógł dostrzec strach, lęk, niewinność i ciągłą ucieczkę przeplatającą się ze zmęczeniem, tylko o co chodziło? Dlaczego usilnie się czegoś bała? Co ją przerażało i dlaczego była tak nieufna w stosunku do ludzi? w swoim umyśle zadawał milion pytań, które pozostawały bez odpowiedzi, ale miał nadzieje, że kiedyś zaufała mu na tyle by opowiedzieć wszystko. Jego rozważania przerwał Liam : -wychodzimy!!
Znaleźli się na ogromnym placu, przed wielopiętrowym budynkiem. Sophie ze zdumienia otworzyła aż buzię
- to tutaj?-zapytała palcem wskazując na ogromny blok
-Yhy, chodź- złapał ją za rękę kierując się w stronę wyznaczonego celu.
Weszli do środka. Niall podszedł do okienka informując o czymś recepcjonistkę, na co ona co chwila się uśmiechała. Po 10 minutach znaleźli się w ogromnej sali z dużą sceną i aulą, która była przeznaczona dla widzów.
-Idziemy się przygotować, usiądź tutaj i czekaj na występ!-zapowiedział chłopak kierując się w stronę garderoby. Brunetka wedle rozkazu usadowiła się w wygodnym, bordowym fotelu oczekując nadejścia chłopaków. Nie musiała długo czekać. Po chwili wszystkie światła zgasły, całe pomieszczenie wypełnił blask neonów i wielki napis ONE DIRECTION. Na scenie znalazło się 5 chłopaków zaczynających od piosnki ''Na, na na'', potem ''One think'' ''What makes you beautifull'', ale najbardziej podobała się jej piosenka ''I wish''. Była spokojna i z przesłaniem. Gdy zaczął ją śpiewać jej całe serce zamarło, miał tak cudowny głos. Chciała odpowiedzieć mu na wszystkie wątpliwości które były w niej zawarte. Czuła jak odpływa, każdy dźwięk, każde słowo wypowiadanie z gracją i niezwykłą melodowością wprawiały ją w stan ekstazy. Ostatnie słowa : "Oh How I wish, that was me'' czuła jak rozrywają ją od środka,  jego wzrok przeszywający ją całą. Poczuła jak po policzku spłynęła łza, nie wiedziała że to może wywrzeć na niej takie wrażenie. Światła w pomieszczeniu zaświeciły się. Zaczęła bić głośne brawo.
-I jak podobało ci się?- zapytał zeskakując ze sceny kładąc mikrofon obok głośnika
-Jeszcze się pytasz? Jesteście niesamowici- wydukała jednym tchem mając w sobie jeszcze resztki podekscytowania. Chłopak ucieszył się zabierając skórzaną kurtkę ze sceny.
-Mam prośbę, może pojedziesz jeszcze z nami do supermarketu, musimy kupić kilka rzeczy-zapytał naciągając rękaw kurtki
-Pewnie i tak nie mam nic do roboty-odpowiedziała opierając się o krzesło.
Porzegnali się z całą oprawa i swoim menadżerem. Tym razem wyszli druga stroną. 
-Jak podoba ci się nasz zespół?-przerwał chwilę ciszy Liam wchodząc do auta
-Hmm, jesteście świetni, a wasze głosy.. macie niezły talent.. a jeśli można wiedzieć jaki macie tytuł zespołu?-zapytała usadawiając się w miejscu gdzie siedziała na początku podróży. Całe towarzystwo popatrzyło na nia szeroko, rozwartymi oczyma
-To ty naprawdę nie wiesz kim jesteśmy?-zapytał zaskoczony Harry na co dziewczyna pokiwała przecząco głową. Zayn widząc całą sytuację zaczął się głośno smiać.
-Co cie tak śmieszy?-zapytał zezłoszczony lokaty
-Nie nic, Sophie wybacz im, a tak wogóle to jesteśmy One direction
-A no tak, powinnam się domyślić, był taki wielki napis na scenie-klepnęła się dłonią w czoło, an co wszyscy wybuchli gromkim śmiechem. Za 5 minut byli już na miejscu. 
-Nie przejmuj się Harrym przyzwyczaił się że każda dziewczyna szaleje na jego punkcie-wyszeptał jej do ucha wchodząc do supermarketu. Posłała w jego kierunku miły uśmiech.
Znaleźli się między wielkimi półkami z różnego rodzaju żywnością. Batonami, chipsami, nabiałem, napojami.
-Nie, nie możesz wziąć tych żelek, one są niedobre, wiesz dobrze, że zawsze kupujemy Haribo- wołał na pół sklepu Niall
Harry i Lou pobiegli gdzieś na koniec sklepu. Dziewczyna popatrzyła pytająco na bruneta
-Oni tak zawsze, dlatego wolę sam chodzić na zakupy, sama rozumiesz-zaśmiał się w jej stronę.-zaraz wracam tylko pójdę po pieczywo.
Patrzyła na oddalającego się chłopaka. Z nudów zaczęła oglądając gazety, które były ustawione w rogu sklepu. Nagle koło niej stanęła dziewczynka, miała może z 10 lat. Małymi rączkami przebierała w gazetach. Sięgnęła wysoko rączką by zabrać tą którą chciała, jednak ona była za wysoko. Sophie widząc trud blondyneczki podała jej magazyn
-Bardzo dziękuję-odpowiedziała cicho.
Sophie zauważyła na bluzeczce dziewczynki  podobizny chłopaków z One direction.
-Ładną masz koszulkę-rozpoczęła rozmowę kucając, by być na równi blondynki.Nagle zauważyła coś czego może nie powinna. Spostrzegła, że piękne, długie włosy są tylko pozorne. Na główce miała perukę, która lekko się osunęła pokazując gołą główkę.
-Też lubisz ten zespół, oni są niesamowici- odparła dziewczynka z błyskiem w oczku
-Jestem Sophie, a ty?
-Marry, -dziewczynka uścisnęła jej dłoń. Nagle do dziewczyn podeszła, wysoka kobieta o krótkich, czarnych włosach. Uklękła obok córeczki:
-Marry, przykro mi ale wszystkie bilety na koncert twojego zespołu zostały wyprzedane- przytuliła ją mocno czekając na jej reakcję. Po policzku blondynki spłynęły słone łezki. Sophie wpadła na pewien pomysł.
-Marry, mam pytanie chcesz kogoś poznać? Tylko błagam cię nie oddalaj się ja tutaj zaraz będę-zapowiedziała głaskając ją po główce. Biegiem chciała odnaleźć któregoś z chłopaków na sklepie. Szybkimi ruchami podąrzała wzdłuż półek, bała się, że nie zdąrzy. Jednak koło regału ze smakołykami zauważyła Nialla i Zayna, szybko do nich podbiegła. Zasapanym głosem zaczęła mówić
-Ej chcecie zrobić dobry uczynek?-zapytała ciągnąc chłopaków za rękaw.-Niall znajdź resztę i niezwłocznie przyjdźcie do regału z gazetami w rogu sklepu- zwróciła się w stronę blondyna
-Po co?
-Szybko- poganiała go. Niall posłuchaj jej udając się na poszukiwanie zaginionych przyjaciół
-Sophie, co się stało?-zapytał Zayn idąc posłusznie za brunetką.
-Chciałam ci przedstawić wasza największą fankę- Marry- zapowiedziała stając naprzeciwko dziewczynki. Zayn zrozumiał o co chodzi. Blondynka odwróciła się. Jej czarne oczka błyskały jak dwa węgielki.
-Cześć jak się masz? Jestem Zayn- brunet uklęknął przed blondynką. Ona rzuciła się mu na szyję mocno ściskając. Była drobną osóbką o bladej cerze i pięknych, dużych, czarnych oczach. Po chwili do Zayna dołączyła reszta zespołu tuląc i całując dziewczynkę. Naprzemian ocierali jej łezki, które ze szczęśćia kapały po jej bladej twarzyczce.
-Dziękuję pani bardzo- odparła kobieta przybliżając się do dziewczyny
-Nie ma za co, bardzo sympatyczna dziewczynka
-Tak, jest moim najdroższym skarbem, nie wiem coby było gdy jej zabrakło. Jest już po drugiej chemioterapii. Lekarze, nie są nastawieni optymistycznie. Boję się o nią, ale dzięki pani poczuła że marzenia się spełniają, dziekuję, nie wie pani ile to dla mnie znaczy zobaczyć na jej ślicznej buźce uśmiech i patrzeć jak jej kruchutkie ciałko tryska energią- Po pliczkach dziewczyny spłynęły łzy. Sophie widząc to wszystko mocno przytuliła kobietę. doskonale ją rozumiała. Zwróciła się do bruneta
-Macie jeszcze jakieś bilety na koncert?-zapytała z iskrą nadziei w głosie
-Wszystkie są wyprzedane, a co?
-A nie dalibyście rady coś zrobić?
Zayn popatrzył na nią czekoladowymi tęczówkami. Cały zespół obdarował ją plakatami, autografami i płytą. W pewnym momencie Marry podbiegła do Sophie z całej siły ją  tuląc.
-Dziękuję, dziękuję-wołała skacząc jak mały kangurek
-Marry, ale to jeszcze nie koniec-odezwał się Zayn- zapraszamy naszą największą fankę na najbliższy koncert za kulisy co ty na to?
Dziewczynka rzuciła się w ramiona całego zespołu. Biedulka popłakała się ze szczęścia.
-Dziękuję za wszystko- odparła, kobieta biorąc za rączkę i całując dziewczynkę. Sophie pomachała im na pożegnanie przyrzekając małej że zobaczą się jeszcze.
-Jesteś niesamowita. Jak na to wpadłaś-rzekł pełen podziwu Lou
-A ma się tutaj-zażartowała Sophie pokazując na swoją głowę.
Wszyscy udali się do kasy, pakując całą zawartość zakupów do bagażnika samochodu.Podróż minęła im niezwykle szybko, w mgnieniu oka znaleźli się pod jej domem.
-chłopaki, dzięki za wszystko-krzyknęła przytulając każdego z osobna. Zatrzymała się naprzeciwko Zayna.
-Mnie nie musisz ja wychodzę z tobą-odpowiedział z uśmiechem
-Pa Sophie i mamy nadzieję, że nas jeszcze odwiedzisz,a ty Zayn azchowuj się i nie wróc za późno-zawołali chórem.
Stali w bezruchu przed furtką. Nagle Zayn przytulił ją z całej siły. Poczuła znów ten sam zapach i ciepło jego skóry. Czuła jak cała mdleje. Wiedziała że może  na niego liczyć. W tym momencie nie liczyło się dla nich  nic oprócz wzajemnej bliskości. Poczuła jak wodzi po jej plecach swoimi ciepłymi dłońmi. Zmieniła pozycję, ręce przeplatając wokół jego karku. Spojrzeli sobie w oczy, to działało więcej niż słowa. Tak jak niesłyszący mają swój własny język, kod, który oni tylko znają, tak oni rozumieli się spojrzeniem. Jeden wzrok a tyle potrafił powiedzieć. Nagle pochylił się w stronę Sophie. Ona zdąrzyła tylko wzdrygnąć. Koniuszkiem nosa pogładził jej policzki szepcząc do ucha - Sophie, tak, zależy mi na tobie, stanę za tobą murem chcę abyś o tym pamiętała, dziekuję ci za wszystko, ale przede wszystkim za to że jesteś!!. 
Mocno ścisnął rękę dziewczyny rzegnając się. Patrzyła przez dłuższą chwilę jak się oddala. Ten charakterystyczny chód i sylwetka, rozpoznała by go nawet z odległości kilku kilometrów. - Mi też-powtórzyła w myślach opierając się o kamienny murek....


              ****

Przepraszam że tak późno, ale problemy techniczne ;) wreszcie wolne, nie wiem jak Wy ale ja się ogromnie cieszę:) Napisałam dłuższy żeby zrekompensować moje niedociągnięcia i zaniedbanie. Sorki za wszystkie błędy;D
Standardowe pytanie, które może Was nudzić Co myślicie? Mówcie szczerze, jest to dla mnie baaardzo ważne, nie zanudzam Was? ;D <3

Proszę o komentarze, no i do następnej ;D
Pozdrawiam
Zapraszam na 14 rozdział ;D
xstupid-love.blogspot.com/

Piosenka, która umilała mi pisanie i pojawiła się w opowiadaniu :) <3 ;**

http://www.youtube.com/watch?v=bq_PWQTCT2A

11 komentarzy:

  1. Aha i Meg :) Napisze Ci komentarz troszkę później bo kurde nie moge dodać, bo nie pokazuje mi sie kod z obrazka ;/ ;/ nie gniewaj się :*
    Oczywiście, że czytałam rozdział i jest cudowny, ale szczerzej napisze u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie ja tam mogłabym się na Ciebie gniewać. ; D Ja Cię przecież uwielbiam ! ; D ; *

      Usuń
  2. Genialny blog! Zapraszam do mnie

    Vanessa razem ze swoją przyjaciółką Alexis wyjeżdżają na wycieczkę na Jamajkę. Poznają tam Ziggiego i Billego, z którymi się wiążą. Przeżywają mnóstwo przygód i postanawiają wybrać się na kolejną wycieczkę z chłopakami. Lecą do słonecznej Brazylii, miasta Santos. Po przyjeździe Vanessa czyta sms'a Ziggiego, w którym tajemniczy "nikt" prosi o spotkanie. Van postanawia śledzić swojego chłopaka i zauważa kłótnie połączoną z namiętnymi pocałunkami, to oznacza koniec ich w związku. Wracając do pokoju na schodach spotyka Billego, który mówi jej, że Alexis zdradzała go z Ziggym. Vanessa błąkając się po ulicach Santosu spotyka Neymara, piłkarza tamtejszej drużyny. Czy ich przyjaźń doprowadzi do czegoś większego?... czytaj! http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z każdym nowym postem coraz bardziej zakochuję się w twoim opowiadaniu! Poprostu magia,odlot. Pisz dalej bo nie mogę się doczekać kolejnych!
    U mnie wreszcie 16 rozdział opowiadania
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sądziłam, że jej niania jest taka... Ostra. Myślałam raczej, że się jakoś Sophie z nią dogaduje. : ) Wgl, ta sytuacja w supermarkecie i ta mała dziewczynka, płacząca ze szczęścia na widok chłopaków, reakcja całego zespołu na jej widok... Cudowne. Skąd Ci się biorą te pomysły ? A na końcu rozdziału to byłam na 99 % pewna, że się pocałują. A tu niespodzianka.xd No uwielbiam Cię. ; * ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. To wszystko jest takie realistyczne ! Nie umiałam się oderwać .;d Czekam na następny . Życzę dużo weny ;)
    + rozdział jest na prawdę idealny ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże moje opowiadanie umywa się do twojego *__*
    Kochamkochamkocham! :D

    + Życzę weny na dalsze rozdziały ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny... Nie mogę doczekać się następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze piszesz. :P I ciekawie. Im dłużej czytałam twoje opowiadanie, tym bardziej utwierdzałam się przy tym, że moje jest beznadziejne. xd
    No ale zapraszam do siebie mimo to. / http://dreams-come-true-1dxo.blogspot.com/
    I dodaje do obserwowanych *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem tu przypadkiem : ) Ale poza tym bardzo mi się podoba – mówię to szczerze. Chcę cię zaprosić na moje dwa blogi http://najamajke.blogspot.com/ ( blog z opowiadaniem) i http://dziwnainaczej.blogspot.com/ (blog z przemyśleniami, felietonami, poradami, opiniami – wszystko o niczym, mój punkt widzenia. NOWY BLOG!)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super !
    + wbijaj do mnie http://mojjedenkierunek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń